środa, 1 czerwca 2016

Marion SPA, mezoterapia hydrobalans

Po dwóch miesiącach nieobecności, powracam!
Dzisiaj o bardzo ciekawym produkcie firmy Marion, którą znam od lat i kilka kosmetyków tej marki stało się moimi ulubieńcami, ten który dziś opisze może również dołączy do listy. Przekonajmy się!



Przedstawiam Wam 3-etapowe dzieło Marion'a, które zachwyca od pierwszego ujrzenia.

Według producenta, zabieg jest przeznaczony dla cery suchej, szarej, wrażliwej. Ma działanie nawilżające i rozświetlające skórę twarzy.

Etap 1. Peeling enzymatyczny delikatnie oczyszcza i przygotowuję skórę do przyjęcia składników z etapu drugiego. Zawiera keratolinę i alantoinę, dzięki czemu wygładza, koi i nawilża skórę.

- Konsystencja peelingu jest gładka, biała o całkiem niezłym zapachu. Peeling jest łatwy w nakładaniu, utrzymuje się na twarzy i bez trudu schodzi po upływie 10 minut. Skóra po zmyciu i osuszeniu jest wygładzona i gotowa na kolejne etapy.

Etap 2. Mezokoktajl koktajl witamin: A, E, F, H, B5, B8 oraz kwasu hialuronowego dostarczają skórze odpowiedniego odżywienia, regeneracji i intensywnego nawilżenia. Mezokoktajl wyrównuje koloryt skóry dostarczając jej blasku, energii i promiennego wyglądu

- Nakłada się go równie dobrze jak peeling, bardzo szybko się wchłania bez potrzeby zmywania wodą. Twarz jest jeszcze bardziej miękka w dotyku niż po zastosowaniu peelingu.

Etap 3. Maska zawiera mikropigmenty, dzięki którym cera zyskuję zdrowy odcień i jest naturalnie rozświetlona. Hydrokompleks powoduje optymalne nawilżenie skóry utrzymujące się do 48 godzin po zabiegu. Komórki PhytoCellTec Argan przyczyniają się do poprawy elastyczności skóry

- Wspaniałe zakończenia zabiegu, w którym uzyskujemy ostateczny efekt jakim jest blask skóry, piękny zapach, nawilżenie i  miękkość.

Polecam każdemu, który choć trochę narzeka na suchość skóry czy brak blasku. Nie zawiedziecie Cię, a z pewnością zapewnicie swojej skórze zadowolenie!  


Pozdrawiam Was serdecznie.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Gliss Kur Hair Repair, Serum - eliksir do włosów z drogocennymi pielęgnującymi olejkami


Gdybym musiała opisać je jednym zdaniem, brzmiało by ono tak – Niekończące się serum do włosów.


Serum Gliss Kur, tak jak wspomniałam wyżej jest przede wszystkim bardzo wydajne. 
Eliksir mam od ponad roku z ilością sięgającą do połowy opakowania.
Zanim przejdę do recenzji przedstawię Wam skład, według kolejności :

Cyclomethicone - silikon, który sie ulatnia
Dimethiconol - silikon zmywalny łagodnym szamponem
Helianthus annuus seed oil - olej słonecznikowy
Argania spinosa kernel oil - olej arganowy
Octocrylene - filtr UV
Parfum - substancja zapachowa
Benzyl Alcohol - alkohol aromatyczny, imituje zapach jaśminu
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowych
Geraniol - alkohol, imituje zapach pelargonii
Hexyl Cinnamal - aldehyd aromatyczny, imituje zapach jaśminu
Citronellol - alkohol, imituje zapach róży i geranium
Limonene - imituje zapach skórki cytrynowej
Benzyl Salicylate - olejek eteryczny z goździka
Linallol - alkohol, imituje zapach konwalii
Alpha-Isomethyl Ionone - składnik kompozycji zapachowej
Citral - aldehyd, imituje zapach cytryny
Cl 40800 - betakaroten, żółto-pamarańczowy barwnik


Eliksir powstał na bazie silikonu. W składzie znajdziemy głównie substancje imitujące zapach. Na drugim i trzecim miejscu występują oleje: słonecznikowy oraz arganowy. Dodany jest również filtr     UV i betakaroten, dzięki któremu serum ma ładny złocisty kolor. 
Producent piszę, że eliksir jest przeznaczony do suchych i zniszczonych włosów. Jednak nie dajmy się zmylić, że uratuje on zniszczone włosy. Nie ma on działania leczniczego. Wizualnie sprawi wrażenie błyszczących i wygładzonych włosów, ale będzie to tylko efekt chwilowy, nie naprawi zniszczonych włosów. 
Moim zdaniem jest on niezłym produktem do zabezpieczania końcówek, za sprawą wysoko postawionych silikonów. Ochroni włosy przed wysoką temperaturą oraz promieniami słonecznymi (dzięki zawartości UV), oprócz tego jest bardzo wydajny.
Myślę, że produkt jest wart uwagi dla osób, które nie wymagają zbyt wiele od produktu zabezpieczającego końcówki.

Używałyście już serum Gliss Kur Hair Repair? Napiszcie w komentarzach, jestem ciekawa Waszych opinii.  
Pozdrawiam. 

sobota, 2 kwietnia 2016

Skrzypokrzywa + Placent Activ

Jakiś czas temu zauważyłam częstsze wypadanie moich włosów, zwłaszcza w trakcie ich mycia oraz czesania. Czesząc je kilka razy dziennie szczotką tangle-teezer, za każdym razem oprócz pięknego wygładzenia dostawałam garść włosów w gratisie. 
Rozpoczynając kurację zależało mi przede wszystkim na zatrzymaniu wypadania niż ich poroście, ponieważ włosy sięgają mi prawie do pasa. 


Postanowiłam, że zastosuję odżywianie cebulek od wewnątrz pijąc skrzypokrzywę oraz odżywianie zewnętrznę polegające na wcieraniu w skórę głowy ampułek "Placent Activ"


Skrzypokrzywa to nic innego jak połączenie dwóch herbatek ziołowych: ze skrzypu oraz pokrzywy. Przygotowanie naparu jest dziecinnie proste. Zalewam wrzątkiem kubek z jedną torebką skrzypu oraz jedną torebką pokrzywy, następnie przykrywam na około 10 minut i odstawiam. Po tym czasie wyjmuję torebki i skrzypokrzywa jest gotowa do spożycia. 
Korzyści jakie nam daje picie skrzypokrzywy to przede wszystkim wzmocnienie włosów, paznokci oraz poprawienie stanu skóry.


Placent Activ z racji na słabą dostępność w moim mieście, zamówiłam na allegro za około 30zł.
Za te cenę otrzymujemy 12 szklanych ampułek, gdzie w każdej jest 6 mililitrów. Mi jedna ampułka wystarcza na dwa zastosowania. Nigdy nie wcieram jej dwa dni pod rząd, ze względu na wysoką zawartość alkoholu (alcohol denat) w składzie, który przyczynia się u mnie do przesuszania skóry głowy. 
Placentę stosuję co dwa lub co trzy dni w przeciwieństwie do skrzypokrzywy, którą spożywam raz, a czasem dwa razy dziennie.


Podsumowując,
Połączenie skrzypokrzywy oraz Placent Activ jest dla mnie połączeniem idealnym.
Tak jak wspomniałam wyżej - odżywiamy w ten sposób włosy od zewnątrz jak i wewnątrz co jest równie bardzo ważne. Po około dwóch tygodniach zauważyłam dużo mniejsze wypadanie włosów oraz mnóstwo baby hair!!! Zakola, które są moim odwiecznym problemem są bardziej zarośnięte. Natomiast wzrost włosów na którym tak bardzo mi nie zależało również mnie zachwycił.
Kuracje skrzypokrzywą stosuję nadal, jednak teraz z połączeniem wcierki Jantar. Myślę, że efekty również będą zadowalające.
Gorąco Wam polecam i pozdrawiam :)